Szkolenie z wyobraźni

giphy (25)

Pośpiech i roztargnienie, ten duet towarzyszył mi od początku wariackiego dnia. Mówiąc krótko – codzienność.  Przepysznie kasztanowy zapach kawy w moim ukochanym czerwonym kubku wymieszany delikatnym pomrukiwaniem klawiatury wprowadził moje centrum dowodzenia w trans odpisywania tryliona maili, który w pewnym momencie został zakłócony.  Mój punkt koncentracji ślimaczo przemieścił się na małą żółtą karteczkę przyklejoną w prawym dolnym rogu monitora.  A na karteczce drukowanymi literami, bo przecież po to są żółte karteczki, aby na nich pisać teoretycznie ważne informacje widnieje napis ” SZKOLENIE BHP PIĄTEK 12:00″. Oczywiście w pierwszej sekundzie zlekceważyłem pozyskaną informację, po czym jeden z nieobudzonych jeszcze zwojów pod moją bujną czupryną poczuł chyba zapach porannej kawy i w mgnieniu oka dostarczył do mojej podświadomości wiadomość – “przecież piątek baranie jest dzisiaj”. W jednej chwili mój wzrok zwrócił się w stronę gigantycznego zegarka wiszącego na ścianie, jednocześnie centrum dowodzenia po zatwierdzeniu strefy czasowej, w której byłem zaczęło planować pełną sekwencję działań jakie muszę wykonać, aby zdążyć odpisać chociaż na pół tryliona maili i zdążyć na nudne szkolenie. Delikatny pomruk klawiatury przerodził się w chaotyczny i za razem wyrazisty odgłos pośpiechu. Minęło trzy godziny, a moje opuszki palców czuły się jak po maratonie. Dobra kończę … – mogę się zbierać. Taksa i w drogę. Oczywiście jak to ja nie zapisałem sobie dokładnie numeru sali, gdzie miało się odbyć szkolenie w konsekwencji czego nieuniknione było, że się spóźnię. Po parunastu minutach wchodzenia i zaglądania do kolejnych sal trafiłem na tą prawidłową. Wchodząc na palcach z głową skierowaną pod podłogę starałem się nie zwracać na siebie uwagi prowadzącego, aby nie dostać od razu na wstępie mowy jak to się nie szanuje prowadzącego spóźniając się na szkolenie. W momencie, kiedy podniosłem wzrok mój świat na chwilę się zatrzymał. Zamiast grubego obleśnego faceta ujrzałem symfonię doskonałości, czaru, zmysłowości i niebłahości. Hipnotyzujące spojrzenie jakiego doświadczyłem trwało ułamek sekundy i wystarczyło, aby zmienić rytm bicia mojego serca oraz zachwiać moją równowagą. Kiedy dotarło do mnie, że muszę szybko gdzieś usiąść moje centrum dowodzenia wybrało najbliższe wolne miejsce tak aby w miarę możliwości za chwil kilka ponownie złapać się wzrokiem. Działanie teoretycznie przypadkowe, a jednak zaplanowane w podświadomości i zrealizowane w rzeczywistości.   Przeciskając się pomiędzy ławkami założyłem czapkę niewidkę, aby nie zwracać na siebie uwagi. Byłem prawie perfekcyjnie niewidoczny do momentu, kiedy na całą salę rozbrzmiał dźwięk skrzypiącego krzesła szorującego po podłodze. W jednej chwili poczułem jej wzrok na sobie jednocześnie zauważywszy w kąciku jej ust lekki zalążek uśmiechu, który był dedykowany tylko dla mnie. Ułamek sekundy, a ja już wiedziałem, że jej się podobam. Mówiąc krótko – 50% już miałem za sobą. Teraz tylko trzeba było podjąć strategiczne kroki, aby poczuła się w lekkim zakłopotaniu, którego jak wiadomo nie mogłaby pokazać na zewnątrz. Powoli wyjąłem telefon z kieszeni i zacząłem sprawdzać maile zerkając od czasu do czasu jak prowadzi szkolenie. W pewnym momencie odłożyłem telefon i przeszywającym wzrokiem patrzyłem jej prosto w oczy. Moje spojrzenie było bezczelne, pewne i przejrzyste. Z każda minutą pragnąłem jej coraz mocniej. Przegryzałem wargi, marszczyłem brwi rozbierając ją kawałek po kawałku. Zastanawiałem się jaką ma na sobie bieliznę, jak pachnie czy lubi ostry seks, czy miałaby ochotę wypiąć się, abym jej zdjął majteczki i zaczął namiętnie pieścić języczkiem…  Nasz wzrok spotkał się kilka razy i przez chwilę wydawało mi się, że czyta mi w myślach szepcząc do ucha – nie przestawaj. Jej pełne usta zabarwione krwistą barwą wprawiały mnie w zakłopotanie, które przerodziło się w odrętwienie moich myśli.  Moje centrum dowodzenia było sparaliżowane natłokiem krążących myśli. Podświadomość chciała więcej i bardziej. Bez pudrowania, bez pieprzenia o pełnych ustach, bez rozmyślania jaką ma bieliznę … podświadomość oczekiwała, że po szkoleniu jak wszyscy opuszczą sale podejdę do niej i bez żadnego słowa namiętnie ją pocałuje, jednocześnie rozpinając jej spodnie guzik po guziku w konsekwencji czego zdecydowanych ruchem odwrócę ją, zdejmę z wypiętej pupy majteczki. Nim zdążyłaby zareagować ja już bym w nią wszedł. Zagryzłaby wargi z podniecenie, serce biłoby jej jak szalone oddając się błogo chwili.

Dobrze, że jakiś czas temu zainstalowałem system gaśniczy w części odpowiedzialnej w centrum dowodzenia za podświadomość, bo inaczej nie wiem jak ta historia by się skończyła.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s